• Wpisów:1296
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:10
  • Licznik odwiedzin:38 048 / 3295 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wyłoniłeś się z tłumu, gdy ulicą beztrosko szłam
Twoje światło poraziło mnie w dzień
Twój oddech to mój tlen, który we mnie ma swe lokum
A ja wpadłam w niepokój
No bo jak mogę chcieć myśleć o kimś kto nie zna mnie
Brak mi twego widoku
Nieodporny mam rozum
Zasypiam myśląc o tym, jak
Odezwać się
Zasypiam myśląc o tym, że
Jesteś niedaleko gdzieś
Dokąd więc biegnę?
Choć wcale nie chce
Me serce bije tak zawzięcie
Wypełniam przestrzeń zwykłym powietrzem
Szukając tego co zwą pozornie szczęściem
O nie, nie, nie!
Nie chcę pisać tych wszystkich bzdur
Nie mam czasu
Nie będę ci słać listów,
Których już masz pełno w sowim koszu
Może nie jestem tym kimś,
Z kimś zostałbyś przez parę chwil
Ala muszę wyjść z mroku
By odzyskać swój spokój
Namieszałeś w mojej głowie
Jednym gestem, jednym słowem
Nie musisz przynosić mi fiołków i bzów
Wystarczy mi, że jesteś tu
 

 
Jesteś moim światłem Gdy zapada Noc,
Najpiękniejszym snem z Którego nie chce się obudzić,
Moim natchnieniem w tym popieprzonym świecie,
W którym tak łatwo się zgubić.
Chciałbym być Twoim jutrem, gdyby jutra miało nie być,
Każdym kolejnym dniem ponieważ wiem, że watro przeżyć.
Podarowałaś mi siebie rozpaliłaś miłość, którą po nad wszystko cenie.
Moje życie to Ty w każdym skrawku mego szczęścia,
Nie zastąpi Ciebie nikt, dobrze o tym wiesz.
Nie mów nic, świat poczeka.
Na wyciągnięcie dłoni przed nami jego szczyt.
Kiedy wszystko co było i będzie jest Tobą,
Kiedy wojny i próby już mamy za sobą,
Jak komety na niebie bez idei przed siebie nie zatrzymane,
Bo to zatrzymam Ciebie.
Jak gwiazd miliony co u stóp nam upadały,
Malowały niebo deszczem Który raz się zdarzył
A w nim My przytuleni po raz pierwszy
W tych okolicznościach wieczór musiał być gorętszy
Przytuliłaś się, całowałaś mnie, czułem, że zakochałaś się
Pod pięknym Niebem mieliśmy tylko siebie
Zrozumiałem, że to co cenne jest właśnie z Tobą spełnia się,
Idziemy razem w stronę naszych marzeń.
 

 

Wśród morza ewen­tual­ności: te­go, co pot­rzeb­ne, mniej pot­rzeb­ne i zby­teczne, te­go, co przy­jem­ne, a pożyteczne, te­go, co szkod­li­we, bar­dziej szkod­li­we, a sma­kowi­te, te­go, co opłacal­ne, bar­dziej opłacal­ne, a krzyw­dzące dru­giego człowieka, te­go, co praw­dzi­we, mniej praw­dzi­we, kłam­li­we, ale dające korzyści. Nie zgu­bić się w tym gąszczu ani nie roz­strzy­gać fałszy­wie. Nie zgu­bić się ani na chwilę, ani na miesiąc, ani na całe życie. Umieć wrócić, gdy się pobłądzi. Umieć od­kryć błąd, przyz­nać się do te­go, że się było nieu­czci­wym, bru­tal­nym, egois­tycznym, że się skrzyw­dziło dru­giego człowieka. Pot­rze­ba dru­giego człowieka , który po­może, os­trzeże, upom­ni w imię dob­ra, życzli­wości. Pot­rze­ba dru­giego człowieka, który ura­tuje od roz­paczy. Pot­rze­ba człowieka wier­ne­go, który nie zdradzi nie odej­dzie, nie opuści, nie zdarzy się czas próby, niepo­wodzeń, klęsk, ka­tas­trof życiowych, gdy wszys­cy się od­suną, potępią, za­pomną, który po­cie­szy, po­dep­rze, po­da rękę, poz­wo­li uwie­rzyć siebie, przy­niesie nadzieję i ra­dość. Bo miłość to by­cie do dys­po­zyc­ji, to go­towość do te­go, by usłużyć, pomóc, przy­dać się, zaopieko­wać się. To chęć, by być pot­rzeb­nym. Czas jest zaw­sze tym egza­mina­torem, przed którym nie os­ta­nie się żad­na złuda, zaśle­pienie.

...
 

 
Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy.
Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
- I co?! Co z nią, panie doktorze?!.
- Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość.
Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych.
- Oczywiście, oczywiście - na to mąż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje.
Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
- Tak, tak... - kiwa głową mąż.
- Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu
urazami, plus ta rehabilitacja cały czas.
NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy...
- Boże...
- Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ
nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie,
a to bardzo drogie leki..
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych.
- Jezuu...
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się
może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę...
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach.
Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Nie żyje!
 

 
Kiedyś ludzie żyli w czasach: Zobacz, żeby uwierzyć. Od końca XIX wieku, kiedy postęp w praktycznie wszystkich dziedzinach zaczął diametralnie przyspieszać, granicę zaczęła wyznaczać wyobraźnia i aktualne możliwości przerobowe. Nastały czasy: Uwierz, żeby zobaczyć. Dlatego, mówi się, że ludzkie ograniczenia zaczynają się w umyśle, to nasze myśli, przekonania i zestaw wierzeń wpływają na nasze cele, osiągnięcia i możliwości. Michael Johnson był kapitalnym lekkoatletą, wielokrotnie pobił wiele rekordów, które wcześniej nikt nie mógł osiągnąć. Sam ustanowił jeden, który przez ponad 10 lat nie został pobity. Uważano, że osiągnął granicę wydolności. Aż do momentu pojawienia się Usajna Bolta, który ten rekord pobił. W tym samym roku, po tym jak Bolt pokazał światu, że granice leżą dalej, ten sam rekord Johnson'a został pobity ponad 30 razy.
Więc zastanów się jakie Ty posiadasz granice i jak na Ciebie wpływają na co dzień.

P.S. Pamiętacie historię Nick'a Vujicic'a, kalekiego mówcy motywacyjnego z USA. Niedawno się ożenił. Patrząc na zdjęcie poniżej, widzisz jakieś granice...?

 

 

(...) Piotr miał 25 lat. I jak sam mi powiedział, to nie było łatwe 25 lat. Piotr był bardzo nieśmiałym mężczyzną. Onieśmielali go ludzie a w szczególności kobiety. Zwłaszcza te atrakcyjne. Piotr zaczął sam dostrzegać ten problem już w liceum. Po prostu widział i czuł, że coś jest nie tak. Miał problem z wystąpieniami publicznymi podczas apeli czy imprez okolicznościowych, zawieranie znajomości sprawiało mu kłopot. Relacje z kobietami to była masakra. Jak sam to określił, czuł jakby się dławił, kiedy był w towarzystwie obcych ludzi. Jakby jakaś niewidzialna ręka trzymała go za włosy i nie pozwoliła robić tego na co naprawdę miał ochotę. Czuł, że marnuje swój potencjał, że ma o wiele więcej do zaoferowania światu. Obaj bardzo szybko doszliśmy do wniosku, że po prostu żyje poniżej swoich możliwości. I to było powodem wielu jego frustracji. Pojawiał się alkohol i inne substytuty, które miały mu pomóc się zrelaksować albo zastąpić pewne pakiety emocji. (...) To był zimowy wieczór, kiedy zobaczył ją. Była absolutnie zjawiskowa. Miała na imię Magda. Była od niego młodsza o kilka lat, bardzo atrakcyjna, niesamowity temperament, cały pakiet. Kiedy wchodziła na parkiet, stawała się centrum imprezy. Faceci kręcili się obok niej, mniej lub bardziej dziwacznie próbując się pojawić w jej świecie. Scena jakich wiele każdego weekendowego wieczoru w klubie. Długo jej się przyglądał. Nie, nie podszedł do niej tamtego wieczoru. Patrzył jak się bawi, z kim przyszła. Planował. Po powrocie do domu, odnalazł jej profil na jednym z portali społecznościowych, mieli wspólnych znajomych. Potem odnalazł jej profil na portalu fotomodelek. Tym się zajmowała, bywała też hostessą. Poza tym studiowała turystykę. Opętała myśli Piotra, tworzył różne niesamowite scenariusze. Raz kiedy ją poznaje, innym razem kiedy już są ze sobą jakiś czas, jeszcze innym razem, ich pierwszy seks. Wiedział, że następnym razem będzie na imprezie w tym samym dniu i tym samym miejscu. Śledził jej zapisy na portalu społecznościowym. (...) I czekał, do soboty. Piotr tych sobót wyczekiwał kilka. A właściwie wiele. Bo następnej soboty postanowił jeszcze się jej poprzyglądać, bo bał się, że się spali i wszystko zrujnuje, potem wmawiał sobie, że kiepsko wygląda i poczeka 2 tygodnie aż kupi sobie fajna koszulę i spodnie. Potem jakoś jej nie było, następnie on nie mógł bo popił w piątek na urodzinach kolegi i w sobotę leczył kaca. I tak mijały tygodnie. Jedynym pomostem Piotra z Magdą były nowe informacje na jej profilu. Informacje i zdjęcia, którymi się karmił. I swoje fantazje. Piotr wtedy jeszcze nie wiedział, lub bardziej, nie docierało do niego, kilka zasad, których zrozumienie jest kluczowe w osiąganiu sukcesu. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że świat nie znosi próżni i, że wszystko, absolutnie wszystko się zmienia. Jest to immanentna cecha życia. I trzeba to zaakceptować jak najszybciej. Tego wieczoru, kiedy Piotr leczył kaca, Magda poznała w klubie mężczyznę. Nie był ani super przystojny, ani super trzeźwy ani w ogóle super. Ale coś zadziałało. Koła zębate poszły w ruch. Kolejna historia jakich wiele. Piotr znał tego mężczyznę. Delikatnie mówiąc miał o nim słabe zdanie. Ale to nie zmienia faktu, że po miesiącu byli już parą, a Piotr prawie rozwalił monitor, kiedy to zobaczył. Na jej profilu. Po 5 miesiącach ich związek się skończył. Piotr te 5 miesięcy robił to co potrafił najlepiej. Oglądał jej życie niczym serial, szukał magicznej pigułki, jak stać się supermanem i wyrwać ją z rąk złoczyńcy. Inne rzeczy zeszły na plan dalszy. Kolejne dni kręciły się właściwie wokół Magdy, bycia lepszym, uwiedzenia jej. Piotr nie zdawał sobie sprawy, że próba bycia doskonałym to jak próba wynurzenia się, trzymając balast w obu rękach. Jest wielka różnica pomiędzy doskonaleniem się i bycie najlepszą wersją siebie a byciem doskonałym i dążenie do tego za wszelką cenę. Gdyby Piotr to wtedy wiedział, być może wszystko potoczyłoby się inaczej. Teraz już to wie...Ale Magdy już nie ma. Magda miesiąc po zerwaniu z tamtym mężczyzną, pojechała z koleżankami na imprezę do innego miasta. W drodze powrotnej zdarzyło się coś co jest koszmarem każdego rodzica. Ich samochód trafił na TIR-a. Kierowca TIR-a zasnął za kierownicą, zjeżdżając na sąsiedni pas i miażdżąc samochód z 4 młodymi dziewczynami. Od tamtej pory minęło 2 lata. Ale ta jedna sytuacja, tak tragiczna i smutna zarazem, dała niesamowitego kopa mentalnego Piotrowi. Nagle odkrył na własnej skórze te kilka zasad, które były tam od zawsze. Cena tej lekcji była okrutnie wysoka. Piotr podobno, czasami zastanawia się co by było gdyby. Nawet kiedy sam mu tego odradziłem wyjaśniając cały mechanizm. Ale to silniejsze od niego. Na ten dziwny i pokręcony sposób, Magda, w jakiś sposób uratowała Piotra. Uratowała od życia poniżej własnych możliwości. I marnowania czasu. (...)

...
 

 
„Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca.

Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

Czas płynie nam wszystkim. Niektórym po prostu szybciej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

A oto odpowiedz tatusia: Przekazałem list Twojej matce. Czytając go dostała zawału serca i musieliśmy zawieźć ja do szpitala. W tej chwili leki jeszcze otrzymują ja przy życiu. Kiedy wyjaśniłem naszym adwokatom co się stało, polecili nam się Ciebie wyrzec. Nie jesteś już wiec nasza córka i wykreśliliśmy Cię z naszych testamentów. Wyrzuciliśmy do śmieci wszystkie Twoje rzeczy i zaadaptowaliśmy Twój pokój na graciarnię. Zmieniliśmy również zamki w drzwiach. Będziesz musiała znaleźć sobie jakieś mieszkanie, ale nie próbuj nawet użyć naszej karty kredytowej - anulowaliśmy ją. Zamknęliśmy tez Twoje konto w banku (pieniądze, które na nim były, pójdą na leczenie Twojej matki). Nie próbuj do nas dzwonić i prosić o pieniądze, zresztą i tak rozwiązaliśmy umowę na Twoją komórkę. Twoje stare zabawki, instrumenty muzyczne, kolekcje CD i zdjęcia sprzedaliśmy sąsiadowi (temu, co mówiłaś, ze podgląda Cię przez okno jak się ubierasz). Ach, oczywiście będziesz musiała znaleźć sobie jakaś pracę, bo nie będziemy dłużej płacić ani za Ciebie, ani za Twoją naukę, ani za lekcje muzyki. Gdybyś nie mogła znaleźć pracy i mieszkania, radze Ci skontaktować się z Paulo. To gość, którego poznałem w wojsku, nie wiem dokładnie, czym się zajmuje... Ale wysłałem mu Twoje zdjęcie i odpisał mi, ze taka dziewczyna jak Ty nie będzie miała żadnych problemów z utrzymaniem się w niektórych krajach afrykańskich, które on akurat dobrze zna. Zresztą mógłby Ci pomóc. Mam nadzieję, że będziesz bardzo szczęśliwa na Twojej nowej drodze życia. Człowiek, którego nazywałaś Tatusiem PS: Kochanie, to tylko żart. Oglądam właśnie telewizję z Twoją matką, która czuje się świetnie. Chciałem tylko Ci uświadomić, ze w życiu zdarzają się gorsze rzeczy niż 8- tygodniowy szlaban na telewizję i wszystkie wyjścia z domu za fatalne oceny i za Twój malutki żarcik.

...
 

 

Kochana Mamusiu, Przykro mi, ze muszę Ci powiedzieć, ze wyprowadzam się z domu do mojego chłopaka. To miłość mojego życia. Powinnaś go poznać, jest taki cudny z tymi swoimi tatuażami, piercingiem, a w dodatku ma super motor. Ale to jeszcze nie wszystko, kochana mamo. Wreszcie udało mi się zajść w ciąże, a Abdoul mówi, ze będziemy wieść cudowne życie w jego przyczepie pośrodku lasu. Abdoul chce mieć ze mną dużo dzieci. Ja tez o tym marzę. Zdałam sobie wreszcie sprawę z tego, ze marihuana jest zdrowa i uśmierza ból. Będziemy ją uprawiać i rozdawać naszym przyjaciołom, żeby nie cierpieli, gdy będą na głodzie (jak im zabraknie heroiny, czy kokainy). W międzyczasie, mam nadzieję, naukowcy wynajdą wreszcie jakieś lekarstwo na AIDS, żeby Abdoul poczuł się trochę lepiej. Wiesz, on naprawdę na to zasługuje. Nie martw się o mnie, mamusiu, mam już 13 lat i mogę sama się o siebie zatroszczyć. A nawet, gdyby mi brakowało trochę doświadczenia, to rekompensuje to Abdoul, w końcu ma 44 lata... Mam nadzieje, ze niedługo będę mogła Cię odwiedzić, żebyś poznała swoje wnuki. Ale najpierw jadę przyczepą z Abdoulem do jego rodziców, żebyśmy mogli wziąć ślub. To mu się przyda, zęby dostał wreszcie kartę stałego pobytu. Twoja kochająca córka PS: Plotę bzdury, mamusiu. Jestem u sąsiadów! Chciałam po prostu Ci powiedzieć, ze w życiu zdarzają się gorsze rzeczy niż karteczka z ocenami, którą znajdziesz na nocnym stoliku...

...
 

 
  • awatar The Olczi: Super : ) Zapraszam - http://1d-fanclub.blogspot.com/ Fajnie by było jak byś zostawiła po sobie komentarzyk . Z góry bardzo dziękuję ; *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›